Przejdź do głównej zawartości Przejdź do stopki

Dominikański: nowoczesne biura w miejscu z historią

Dominikański - nowoczesne biura w miejscu z historią | Colliers Blog

Miejsce, w którym dziś znajduje się wrocławski biurowiec Dominikański było świadkiem wielu ciekawych zdarzeń. Jak w powieściach Marka Krajewskiego - splatają się wątki, a im głębiej sięgniemy w przeszłość, tym więcej odkrywamy tajemnic. O historii tego fragmentu Wrocławia i o tym, co łączy dzisiejszy Dominikański z przeszłością, opowiada Anna Sienkiewicz, ekspertka Colliers w Dziale Zarządzania Nieruchomościami.

Zagadka przyszłości...

Współczesny Dominikański we Wrocławiu to energooszczędny, zaawansowany technologicznie budynek biurowy, znakomicie wpisany w śródmiejski układ urbanistyczny i komunikacyjny. Mimo że sześciopiętrowy olbrzym zajmuje prawie hektar i ściśle wypełnia działkę między ulicami Piotra Skargi, Oławską i Wierzbową, to „nie krzyczy” i nie dominuje formalnie. Tworzy bardzo dobrą, współczesną architekturę, która uzupełnia tkankę miasta, ciągle dziurawą i obolałą po wojnie oraz chaotycznej gospodarce przestrzennej wielu dekad –  pisał z aprobatą na łamach „Architektury-murator” Tomasz Głowacki, oceniając świeżo ukończony budynek. Projekt obiektu przygotowała pracownia „Medusa  Group”, której działalność od dawna wykracza poza architekturę i obejmuje m.in. urbanistykę, komunikację graficzną czy problematykę dziedzictwa kulturowego. Jak twierdzi założyciel biura Przemo Łukasik, zagadka przyszłości zawsze tkwi w przeszłości. Co w takim razie wydarzyło się na działce, na której w latach 20122015 wzniesiony został Dominikański?

...zawsze tkwi w przeszłości

Przez dekadę poprzedzającą budowę, niewiele. Teren przy skrzyżowaniu ulic ks. Piotra Skargi i Oławskiej czekał przygotowany pod nowe inwestycje. Wcześniej usunięto z niego zaniedbane i niepotrzebne budynki. Jeśli jednak cofnąć się dalej w przeszłość okaże się, że była to część miasta z intensywną zabudową i bogatą historią, powiązaną z ważnymi dla miasta i regionu wydarzeniami.

Do połowy lat 90. ubiegłego stulecia właśnie w tym miejscu drukowano „Wieczór Wrocławia”, a także inne tytuły Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa – Książka – Ruch”. Zecerzy, metrampaże i redaktorzy byli tu zresztą u siebie znaczne wcześniej, jeszcze zanim Wrocław stał się częścią „Ziem Odzyskanych”. Już pół wieku wcześniej towarzysze drukarscy czytali pospiesznie złożone gotykiem teksty (w lustrzanym odbiciu i do góry nogami), popijając przy tym mleko chroniące przed zatruciem ołowiem. Okolica tętniła życiem: działał m.in. dom aukcyjny, czynszówki zawsze były pełne, a w bezpośrednim sąsiedztwie wybudowano niezwykle jak na owe czasy nowoczesny dom handlowy.

Nie była to jedyna pionierska realizacja na tym terenie. Jeszcze pod koniec XVIII stulecia jedną z parceli zajmował pierwszy we Wrocławiu – i jeden z pierwszych w Europie Środkowej – ogólnodostępny teatr. Zaprojektował go uznany architekt Carl Langhans, ten sam, który wzniósł  Bramę Brandenburską w Berlinie i przyczynił się do rozpropagowania klasycyzmu na Śląsku. Teatr ten bił na głowę skromną scenę w dawnym składzie potażu, która istniała dawniej w sąsiedztwie, a prowadzona była przez jedną z ostatnich w Niemczech wędrownych trup. Mieszkańcy Wrocławia odwiedzali zresztą ten kwartał nie tylko ze względu na przedstawienia i zakupy. Przez lata magnesem dla miejscowego towarzystwa była sala redutowa, czyli przestrzeń, w której urządzano bale i maskarady – jedną z ulubionych rozrywek epoki i oś życia towarzyskiego.

Być może inicjatorom budowy reduty pomagała pamięć o jednej z najbardziej znanych mieszkanek tej okolicy, hrabiny Anny Maximiliany Aloysii von Lamberg, posiadaczki gustownego pałacyku i sięgającej daleko poza Wrocław sławy. Jako modna dama ceniła klejnoty i sztukę, także ogrodniczą. Za jej czasów na miejscu obecnego Dominikańskiego kwitły drzewka cytrusowe w donicach i zieleniły się krzewy, przycięte w geometryczne formy.

Żeby ukształtować ten zgodny z duchem czasu ogród, zlikwidowała całkowicie „przestarzałą” i co najmniej ekscentryczną aranżację pozostawioną przez poprzedniego właściciela terenu, Wolfganga Scharschmida. Ten prawnik i miłośnik hydrauliki honoraria przeznaczał na niezwykłe instalacje, rzeźby i instrumenty poruszane siłą wody. W jego ogrodzie sąsiadowały ze sobą figury wymiotującego karła i świętego Jerzego, grający na szklanych dzwoneczkach automaton i bestie z greckiej mitologii, łącznie ponad 100 zaskakujących kompozycji.

Ciekawe, czy te wynalazki znalazłyby uznanie w oczach mieszkającego w tym samym miejscu trzy pokolenia wcześniej Wawrzyńca Scholza? Wykształcony w Italii i miastach niemieckich medyk i humanista, również cenił niezwykłości, był właścicielem interesującej kolekcji kuriozów i dzieł sztuki. Śląski lekarz wykorzystywał sieć europejskich kontaktów, by sprowadzać do swojego ogrodu najcenniejsze i najbardziej niezwykłe gatunki roślin. Łącznie na niewielkiej powierzchni rozrastało się ponad 380 gatunków – w tym osobliwości nieznane wtedy we Wrocławiu… m.in. tulipany.

Dominikański dziś

Te ostatnie można dziś zobaczyć często, także w wazonach zdobiących biura Dominikańskiego. Niektóre wątki dawnej historii zostały też przypomniane przez projektantów. Ściany na półpiętrach klatek schodowych zdobią grafiki z roślinnymi motywami, bezpośrednie odwołanie do ogrodu sprzed wieków. Dokładnie na miejscu dawnych rabat mieści się jeden z dziedzińców; a pałacyk rokokowej hrabiny został harmonijnie wpisany w założenie i mieści dziś komfortowe biura.

Nowy budynek biurowy – zgodnie z najlepszymi tradycjami tej lokalizacji – wniósł do Wrocławia nową jakość. Zastosowano w nim cały szereg nowych rozwiązań, czego potwierdzeniem okazała się  certyfikacja w systemie LEED Core & Shell, na najwyższym, platynowym poziomie.  Niektóre z tych zabiegów projektowych służyły ograniczeniu zużycia energii, inne zachęcały do korzystania z przyjaznych środowisku środków transportu: stacje rowerowe z miejscami dla 200 jednośladów, szatnie i prysznice, punkty do ładowania aut elektrycznych w 2015 roku podnosiły poprzeczkę wysoko ponad przyjęte standardy.

Naczelną ideą projektantów było pogodzenie zasad zrównoważonego budownictwa z zaspokojeniem potrzeb najemców i zapewnieniem im optymalnych warunków do pracy. Każde z pięter dzięki swoim rozmiarom pozwala na elastyczną aranżację przestrzeni i dopasowanie je do potrzeb najemcy. Siedem kondygnacji naziemnych, ok. 40 000 m2 powierzchni biurowej, 380 miejsc parkingowych – ta realizacja zmieniła na stałe okolicę i stała się jednym z najciekawszych obiektów biurowych w mieście. 

 

Przeczytaj pozostałe artykuły


Related Experts

Anna Sienkiewicz

Associate Director

Wrocław

Anna Sienkiewicz joined the Colliers International Property Management team in March 2008 as a property manager.  Anna is based in Wrocław and is managing the office complex Grunwaldzki Center, Green Day and Dominikański.

Previously Anna worked for Knight Frank in Wrocław as a property manager managing the Ghelamco developed building and for Orco Hotels Development in Warsaw.

Pokaż eksperta