Od fast foodów do restauracji

Pierwsze food courty w centrach handlowych powstawały w latach 70. XX wieku w USA. Wówczas polegały na zebraniu kilku konceptów gastronomicznych na kilkudziesięciu metrach kwadratowych i zorganizowaniu wspólnego miejsca do jedzenia, głównie w centralnym miejscu obiektu. Zwykle przeznaczano na to od 5 do 8 proc. powierzchni GLA.

Dziś rola gastronomii w centrach handlowych zdecydowanie się zmieniła. W galeriach handlowych mamy obecnie do czynienia z coraz większym zróżnicowaniem konceptów gastronomicznych, form aranżacji i architektury lokali gastronomicznych. Już na początku 2000 roku pojawiły się w centrach pierwsze restauracje z obsługą kelnerską, które zajmują kilkaset mkw. i zapewniają dużo szerszą ofertę. Obok nich, w strefach food courtów w ramach jednego obiektu handlowego, działają express bary, punkty impulsowych zakupów z kawą, sokami, lodami oraz stoiska z wszelkiego rodzaju nowinkami międzynarodowymi czy regionalnymi. Od jakiegoś czasu widzimy też pojawienie się oferty z alkoholami (barów czy piwiarni) – jest to szczególnie charakterystyczne dla obiektów ze znacznie rozwiniętą sekcją rozrywkową. 

— Obecnie przestrzeń gastronomiczna w obiekcie handlowym jest bardzo różnorodna. Znajdziemy tu zarówno stoły barowe, stoły biesiadne dla większych grup, miejsca z wygodnymi fotelami i sofami na dłuższy odpoczynek, a wszystko to dostępne jest w różnych aranżacjach i klimatach estetycznych. Takie food courty mają określoną tożsamość, charakter i są miejscem interakcji społecznych. Dzięki temu strefa gastronomiczna w galerii handlowej nie jest już tylko miejscem posiłków, ale strefą relaksu, wypoczynku, miejsca z klimatem, do którego chce się wracać i które się świadomie wybiera — mówi Marta Machus-Burek, dyrektor Działu Powierzchni Handlowych w Colliers International.

Z duchem czasu

W nowych i planowanych obiektach na strefę gastronomiczną przeznaczane jest minimum 10-15 proc. powierzchni najmu, jednak już wkrótce będzie to 20, a nawet 25 proc.

— Obserwujemy to już w centrach Europy Zachodniej. Co więcej, możemy spodziewać się, że już wkrótce na wzór galerii handlowych u naszych sąsiadów i w Polsce coraz częściej zaczną się pojawiać strefy tzw. gourmet food, gdzie miesza się funkcje delikatesów spożywczych czy organicznych z możliwością degustacji, spożywania posiłków, bądź gdzie w ramach jednego miejsca przenikają się różne koncepty — dodaje Marta Machus-Burek.

To nie jedyna zmiana, za którą muszą nadążać właściciele obiektów handlowych. Pojawienie się klasycznych restauracji, barów czy śniadaniowni w obiektach handlowych wymusza dłuższe funkcjonowanie centrum albo przynajmniej strefy, gdzie znajdują się restauracje.